FANDOM


Dune thresher

Dune Thresher

Ręka Opatrzności spoczęła na mym ramieniu kiedy przygotowywałem się aby spisać swe przemyślenia, jakie pojawiły się na początku mego epickiego zobowiązania by zgromadzić cała wiedzę świata w jednym miejscu. Wieść o przebiegłym podziemnym stworzeniu, które zabiło mieszkańca tuż za granicami miasta dała mi wspaniałą okazję aby na własne oczy zobaczyć jedno z bardziej niepokojących stworzeń tego świata - Dune Thresher’a.

Wypędzone z zamieszkałych terenów do odległych pustynnych pustkowi bestie od dawna nie była widywane. Zdarza się jednak, że schorowane lub stare stworzenie zapuszcza się na obrzeża miast by skosztować ludzkiego mięsa. Wówczas wzywany jest specjalista aby zażegnać niebezpieczeństwo. Jednym z nich jest Franklin Burroughs, sławny przewodnik oraz myśliwy.

Zarówno Burroughs jak i ja lubujemy się w podróżach i przygodach. Z tego powodu nasze drogi zeszły się już wcześniej. Stali czytelnicy moich dzieł bez wątpienia pamiętają tego siwego i nieokrzesanego człowieka z moich kronik Xiansai. Skontaktowałem się z nim by móc uczestniczyć w pozbywaniu się tej podziemnej kreatury. Choć zdawał się niechętny temu pomysłowi w głębi duszy był szczęśliwy mając mnie przy boku.

Spotkałem się z nim o zmierzchu na piaskowych skałach jakie otaczają pustkowia Tardein. Kiedy przybyłem na miejsce Burroughs klęczał na czarnych skałach badając coś. Ukradkiem zerknąłem na to, w co wpatrywał się mój towarzysz. Nie wiedziałem jednak co to. Machnął dłonią dając do zrozumienia bym podszedł bliżej. Gdy zapytałem się o co chodzi Burroughs wskazując palcem na obiekt jego zainteresowania zapytał czy chcę skończyć jak ten biedny głupiec. Roześmiałem się myśląc, że znów sobie ze mnie żartuje. Wszyscy bowiem wiedzieli, że Dune Thresher’y atakują spod piasku, a my przecież byliśmy na skałach. “Jemu to powiedz” - odparł Burroughs. Spojrzałem jeszcze raz i to, co zauważyłem zemdliło mnie. Skały zdradzały desperację z jaką ofiara uczepiła się skał. Na lewo od splamionej krwią powierzchni znajdowały się strzępy skóry jakie zostały zdarte z jej rąk i palców.

“Te stworzenia są w stanie wskoczyć na te skały i zaciągnąć cię w dół. Doświadczony myśliwy sobie poradzi. Jednak ktoś taki jak ty stanie się przekąską jeżeli nie przestaniesz tupać i hałasować” - zaśmiał się Burroughs kierując się w stronę załadowanego po brzegi powozu. Szybko i cicho oddaliłem się od krawędzi skał. Wówczas usłyszałem pisk. Burroughs powrócił z wielką klatką z czarnym okryciem. To ona tak hałasowała. Grube liny zwisały z jej ciemnego wnętrza. “Nie stoisz wystarczająco daleko” - rzekł Burroughs. Na dowód tego potrząsnął klatką. Choć dźwięk każdej ze znanych mi kreatur wbijał się w mą głowę jak ostra klinga to odgłosy te były niczym w porównaniu do tego, co usłyszałem teraz. Śmiertelne chrobotanie piasku zwiastujące nadejście Threshera.

“Ich dźwięk doprowadza Threshery do szału. Lepiej pozbyć się ich zanim zjawią się pozostałe”. Mówiąc to Burroughs usunął zasłonę z klatki. Widok zawartości klatki poraził mnie momentalnie. Wnętrze zdawało się zlewać w nijaką, chorą szarość. Kolana ugięły się pode mną.


Screenshoty Edytuj

Dune1

Dune1

Dune2

Dune2